Hej, tak wiem miałam wam dokończyć moją historię z Szymonem, ale to kiedy indziej. Za to dzisiaj opowiem moją historię z tabletkami nasennymi.
Więc tak, jak już mówiłam właśnie mam problemy w życiu. Chęć ucieczki przed problemami jest większa niż rozsądek. Myślałam najpierw nad alkocholem, ale nie, po pierwsze jestem niepełnoletnia, a poza tym bardziej mi zaszkodzi niż pomoże. Następne myśli to były myśli samobójcze, ale też z tego zrezygnowałam, tłumacząc sobie że życie jest zbyt piękne aby kończyć z nim przez jeden problem. Od tego myślenia bolała mnie głowa więc się położyłam i chciałam iść spać. Niestety wyrzutu sumienia były zbyt męczące. Wzięłam tabletki nasenne. Odczekałam godzinę i nic, tylko coraz bardziej chcę mi się płakać. Kolejne tabletki, nic nie działa (do tej pory wychodziłam z założenia że tabletki tylko powoli zabijają). Teraz to piszę i nadal nie wiem co mam zrobić. Myśli samobójcze powracają. Chcę poczekać do środy, pojadę do niego i z nim porozmawiam. Jeśli damy sobie drugą szansę to będę w siódmym niebie. Jeśli jednak nie to będzie to znaczyło, że nie jesteśmy sobie przeznaczeni. Znowu się rozpisałam. Kończę. Miłego dnia :)
niedziela, 14 sierpnia 2016
Jednak coś innego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz